Zgodnie z tradycją po ślubie pani młoda powinna przejąć nazwisko męża. Kiedyś kwestia ta nie podlegała żadnym dyskusjom. Dziś jednak wiele kobiet staje przed dylematem: czy pozostać przy swoim nazwisku i oszczędzić formalności urzędowych, czy też przejąć nazwisko ukochanego, a może zdecydować się na nazwisko dwuczłonowe?

Wiele możliwości
Od wieków praktykowano tradycję zgodnie, z którą po ślubie pani młoda przejmowała nazwisko męża. W powszechnym rozumieniu oznaczało to połączenie się małżonków, przejście kobiety spod pieczy ojca pod opiekę męża, który staje się głową nowej rodziny. Dla pań była to kwestia bezdyskusyjna, dla panów punkt honoru.
I choć dla wielu tradycja ma ogromne znaczenie, polskie prawo przewiduje różne rozwiązania w tym zakresie. I tak: żona może przejąć nazwisko rodowe męża, mąż może przejąć nazwisko rodowe żony, do nazwiska rodowego żony można dodać nazwisko rodowe męża, do nazwiska rodowego męża można dodać nazwisko rodowe żony, oboje małżonkowie mogą pozostać przy swoich nazwiskach rodowych.
Mając tyle możliwości do wyboru stajemy przed nie lada dylematem. Oczywiście zmiana nazwiska wiąże się przede wszystkim z formalnościami urzędowymi – musimy wymienić wszystkie dokumenty (dowód osobisty, paszport, prawo jazdy, dowód rejestracyjny pojazdu etc.) i poinformować o tym fakcie instytucje, z którymi jesteśmy związani umowami. Ale to nie jedyny problem. Dla wielu kobiet zmiana nazwiska ma przede wszystkim znaczenie społeczne i emocjonalne. Nad zmianą nazwiska często zastanawiają się też jedynaczki, które chcą zachować „ciągłość rodu”, a także panie, które wybierając nazwisko kierują się przede wszystkim…estetyką – ich nazwisko bardziej do nich pasuje albo w ich mniemaniu ładniej brzmi, wiąże się z wielowiekową tradycją, czy świadczy o dobrym pochodzeniu.
Zdarza się, choć dużo rzadziej, że to mąż przejmuje nazwisko swojej wybranki. Dzieje się tak najczęściej, kiedy jego rodowe brzmi nieco kompromitująco. Inną motywacją do korekty może być obco brzmiące, w Polsce trudne do wymówienia.
Złotym środek wydaje się być wybór nazwiska dwuczłonowego. Podkreśli to zmianę stanu cywilnego, ale jednocześnie nie spowoduje drastycznego odcięcia się od korzeni. Dobrze byłoby jednak, aby oba nazwiska pasowały do siebie i nie brzmiały komicznie. Pamiętajmy też, że jeśli przed ślubem nosiło się nazwisko dwuczłonowe, nie można dołączyć do niego nazwiska męża. W naszym kraju nazwiska trójczłonowe są zabronione. Wolno natomiast skrócić nazwisko rodowe do jednego elementu i dopisać do niego nazwisko małżonka. Podobnie jest w przypadku, gdy małżonek ma nazwisko dwuczłonowe. Żona wybiera wówczas jeden z członów, który ma wejść do jej nazwiska.
Warto zaznaczyć, że wybór nazwiska tuż po ślubie nie jest decyzją ostateczną i nieodwracalną. Można je bowiem zmienić nawet po wielu latach od zawarcia związku małżeńskiego.
Przy tej okazji przypominamy, że o nazwisku, które każdy z małżonków będzie nosił po ślubie, decyduje jego oświadczenie złożone przed kierownikiem Urzędu Stanu Cywilnego. Niezależnie od tego czy nasz ślub jest cywilny, czy konkordatowy, trzeba załatwić to w USC (w przypadku ślubu cywilnego oświadczenie może być złożone bezpośrednio po zawarciu małżeństwa, a w przypadku ślubu konkordatowego deklaracja powinna być złożona wcześniej, tzn. przed momentem sporządzenia przez kierownika urzędu, stosownego zaświadczenia mówiącego o braku przeciwwskazań do zawarcia małżeństwa, które jest przedkładane duchownemu). Brak oświadczenia o wyborze nazwiska oznacza dla urzędników, że nowożeńcy pozostają przy swoich dotychczasowych nazwiskach (panieńskim i kawalerskim)!

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *